Kredyt hipoteczny!

Witam wszystkich bardzo serdecznie! Chciałabym opowiedzieć historię, która dotyczy bezpośrednio mojej osoby. Az sama się dziwię, ze dałam się temu poniesć i nie wiem kiedy to sie własciwie rozpoczęło, i dlaczego właściwie sie konczy. Cóż takie zycie......Zacznę od poczatku...........Jestem 25 - letnią, wykształcona młodą osóbką, jakby nie patrzęć mam wykształcenie wyższe, a bywały momenty gdy zachowywałam sie jak szalona małolata.........Poznalismy się ponad 2 lata temu na necie, nie czat nie gg, nie jakikolwiek inny komunikator.........Zwyczajowa gra w karty chyba w 1000 on line. W sumie to nie ja z nim grałam , a mój kolega ja tylko zagadywałam- mała kokietka..........Wogóle mnie nie interesował, miałam inne znajomosci, pamietam, ze po raz 1 wtedy usłyszalam jego głos pokazał mi jak działa net meeting, to były moje poczatki obcowania z internetem. Jednym słowem byłam zielona.......Dalej zyłam swoim zyciem był Jacek, Sławek.....jego nie znałam, nawet nie wiedziałam czy bywał czy nie, zresztą to była tylko 1 nasza rozmowa. Poźniej znikł na 3 miesiące, w sumie tego nie zauważyłam. Znów wrócił, zaczepił, pogadaliśmy, okazało się, że właśnie wziął ślub..... mi to było obojętne......, nie umiałam zapamiętać nawet jego imienia. Bo który mężczyzna ma takie orginalne imię : Symplicjusz? Wymienilismy się nr gg, telefonami. ......Zadzwonił 1 raz! Była wigilia, złozył mi zyczenia, miał taki słodki, miły głos.....pamietam jakby to było wczoraj. Dzwonił coraz częściej, na necie pojawiał sie tylko dla m nie, nie brałam tego do siebie, byli inni, stawał sie w miarę upływającego czasu prawdziwym przyjacielem, przyjacielem od serca, jak to on powiedział " przyjaciel na dobre i złe, jak w małżeństwie". To on sie 1 zaangażował, wysyłał znaczące z przesałaniem piosenki od serca, dzwonił pd wpływem alkoholu ( tylko wtedy było go stac na prawdziwą szczerość, i wyznanie uczuć). Nie mógł mi nic zaoferować, w konću był już żonaty, a poza tym mieszka 420 km ode mnie. Powiedział spotkamy się.....planował.....ehh ale do dziś nie ma mojego adresu? ( moja ostrożność). MOje stare znajomości ucichły, pozostał mi tylko on, kiedys go skrzętnie odpychałam teraz był kimś ważnym wyjątkowym, kimś dla którego miał sens mój internet. Jak głupia wyczekiwałam kiedy przyjdzie z pracy i między 19 - a 20 zaklika............Zbliżaliśmy się, juz nie tylko on , ale i ja....Niestety zawsze w sumie z mojej strony pojawiało się ale..........przeciez nie był meżczyzną z którym będe mogła sie związac na stałe, a tak potrzebuje stabilizacji, poczucia bezpieczenstwa, miłosci , bliskości, na codzien? Co z tego ze sie spotkamy? ze zralizujemy swoje marzenia, coś wiecej. Okaze sie, ze tylko bedziemy bardziej cierpieć......bo w rezultacie NIE BEDZIEMY RAZEM. Obserwuje wielu znajomych, kumpela po 2 latach rozwodzi sie, jego brat rzucił żone tuz przed 1 rocznica slubu dla innej, inna kumpela tez zaczyna sie spotykac z innym na boku. Takie są realia: monotonia, znudzenie, znurzenie. Nawet do konca nie wiem jak sie układało w jego małzenstwie, niegdy nei mówił, ja nie wyciągałam, stwierdziłam , ze jak bedzie chciał to mi sam powie...............Mijały miesiące chyba moje serce coś poczuło, zaczęły się pragnienia...........Ale......ehhh Życie.............Wtedy to on zaczął sie odsuwac , praca, praca, praca, pozniej zona, dom, przyjemnosci chyba to ja spadłam na ten ostatni plan. W sumie na necie rozmawiałam z nim 2 miesiące temu, zostały suche smski, czasem telefon. Nie ma juz tych marzen, uniesien, bujania w obłokach, a to napełniało mnie energią. Przeciez nie mozna zyc marzeniami - marzeniami, które nia maja mozliwosci spełnienia. Jak mi mówiono, gdyby chciał to by.........Wiem, ze to moja wina, moje wyrzuty co do tego ze nie miał czasu, nie umiałam go zrozumiec, ze chciał a nie mógł, w koncu go zablokowałam na gg, powiedziałam kilka słów za duzo........po prostu narastał we mnie gniew i bunt, az wybuchłam. Pozniej cierpiałam, płakałam, kiedys to on tak podchodził emocjonalnie, w koncu przyszedł czas na mnie........W tej chwili jestem jakas pusta w srodku, zyłam przez jakis czas wspomnieniami, meskami w komórce, archiwum........stwierdziłam, ze to nie ma sensu, tylko cirpie i zamykam sie na innych meżczyzn.....Wiem, ze czas leczy rany i pewnie i ta uleczy. Naprawde bardzo go lubie i znaczy dla mnie duzo, wniósł wiele to mojego zycia, tylko on przed moją obroną pisał " zdaj juz bo mnie kciuki bolą" to było słodkie....takiego go hmmm jakby to ubrac w słowa....koch........... dosc moce słowo, ale chyba prawdziwe, choc próbuje to stłamsic w sobie, im mniej myslę tym jest mi łatwiej? jakie lekarstwo? 2 miłosc, ale nie netowa, a realna.......a takiego przyjaciela jak on zycze kazdemu.......pomimo, ze zmienił sie i stał sue obojetny na moja osobę.......ale tak widocznie miało byc, nie mielismy przyszłosci, abrnelismy w to oboje.............mówi sie ze nie ma przyjazni miedzy kobieta, a mezczyzna, a my mielismy byc tylko przyjaciółmi, było duzo duzo więcej. Bo czyz smski o 6 rano nie były słodki? rozmowa z pod kołdry o 22 gdy zona była w łazience...eh te wspomnienia, pragnienia..........Jak zapomniec? najbardziej chciałabym przywrócic to co było jeszcze kilka miesięcy temu.........., chciałabym czuc, ze jest, ze mnie potrzebuje, ...........nie czuje tego:( i jst mi źle................ehh nei będę sie juz rozwodzić nad tym wszystkim, bo to i tak juz nie ma znaczenia. Kiedys on mi napisał, ze powiesz ze nie ma znaczenia JA SIE NIE ZGADZAM PROTESTUJE - juz nie protestuje....chyba nawet jest mu na rękę....... - post ID: 50015
Nowe zabawki
Zobacz również:
Czy kredyt na mieszkanie daja studentom ?Kochanka jakich wiele :* ,Powiem Tobie szczerze, że z prawdziwym wzruszeniem przeczytałam Twój post. Wydaje mi się, że Ciebie rozumiem do szpiku kości, chociaż nie wiem, jakbym postąpiła na Twoim miejscu. Wierzę Tobie, że Twój mąż i żona...
Kredyt , pożyczka cokolwiek
Hotel.... Pokoik w purpurze zanurzony Szampan Ty i Ja Muzyka cicho nam gra Jakąś rzewną melodię Niecierpliwe spojrzenia Gorące usta Ogień Ogień Palący wnętrzności Palący nas oboje Niecierpliwe dłonie Zdzierają nasze ubrania Aby odkryć skarb...
Jak rozkochać w sobie kobietę?
Obsesjaw łóżku na stoliku przy oknie pod parasolkami, gdzie sączysz kawę tam i ja - śpię, piszę, piję w liście na talerzu z obiadem między odgłosami muzyki, wiatru, krzyku - wyznaję, karmię, szepcę w łazience na drodze szybkiego ruchu...